niedziela, 28 września 2014

Miniaturka cz.2 "Strona z mojego życia"

Salon Ślizgonów był o wiele większy niż cała wieża Gryfonów. Panowała tutaj mroczna i niepokojąca atmosfera, w której nie można było wyczuć ani odrobinki ciepła. Całe pomieszczenie wyłożone było jasnym kamieniem, a meble najczęściej były zrobione z ciemnego drewna z zielonymi obiciami i dodatkami. Wszędzie znajdowały się motywy węży. Na sofach ustawionych na środku pomieszczenia, siedziała dwójka Ślizgonów, którzy przerwali swoją rozmowę, gdy tylko usłyszeli otwieranie się drzwi do tajnego korytarza. Dziewczyna o brązowych włosach przyjrzała się uważnie Draconowi, a później zwróciła uwagę na skuloną dziewczynę koło niego. Hermiona przed wejściem zdążyła założyć na głowę kaptur bluzy, tak, więc jej twarz przykrywał kawałek materiału. Zrobiła to również po to, aby Ślizgoni nie zauważyli jej czerwonych od wstydu policzków, które jak zawsze niekontrolowanie dawały o sobie znać w najgorszych sytuacjach. Jej serce zabiło mocniej ze strachu, gdy poznała przyjaciela Dracona, który ochoczo kierował się w ich stronę. Pozostawiając siedzącą obok niego dziewczynę w niemrawym humorze. Diabeł uśmiechnął się od ucha do ucha i wykrzyknął:
-Ooo! Smoczku, kto to dziś u ciebie zawita?- zapytał, prawie spoglądając pod kaptur dziewczyny.
Na szczęście blondyn był szybszy, pociągnął Gryfonkę za rękę, przechodząc obok chłopaka, który zdziwił się zachowaniem towarzysza. Zawsze był skory do chwalenia się swoimi nowymi zdobyczami.  
-Nie twoja sprawa- warknął, nie racząc go ani jednym spojrzeniem.
Czarnoskóry chłopak podniósł ręce w geście obronnym, nie chcąc narażać się blondynowi. Czuł, że biła od niego złość, a podpadnięcie mu w takim momencie nie byłoby dla niego dobre. Odszedł od dwójki i ponownie przytulił szatynkę do siebie, szepcząc jej kilka słów na ucho. Dziewczyna zachichotała, a jej zły nastrój wyparował. Przeklinała pod nosem Dracona i jego podboje miłosne, jednak nadal wierzyła, że któregoś dnia w końcu do niej wróci. Hermiona szła popychana przez rękę Dracona, którą niedelikatnie trzymał na jej ramieniu. Chciała odwrócić się, krzyknąć, uderzyć… cokolwiek. Jednak nie potrafiła. W lochach czuła się jak mała dziewczynka, która zawędrowała do tajemniczej i mrocznej piwnicy, nie zwracając uwagi na ostrzeżenia rodziców. Gdy wyszli zza rogu jej oczom ukazał się ogromny żyrandol, który oświetlał dalszy ciąg salonu. Ozdabiające go kryształy, mieniły się przeróżnymi kolorami, które odbijały się na suficie tworząc tęczę. Jej wzrok ilustrował każdy nawet najdrobniejszy szczegół, lecz po chwili poczuła mocne szarpnięcie za rękaw, a gdy tylko zwróciła wzrok przed siebie, zauważyła, że znajduje się w jednym z dormitoriów.
-Co to miało być?!-krzyknął.
Malfoy zamknął za nimi drzwi i zabezpieczył pomieszczenie kilkoma zaklęciami. Po plecach Hermiony przeszedł dreszcz.
-O mało, co cię nie rozpoznali!- warknął.- Ciesz się, że przez to co masz na twarzy, jesteś prawie nierozpoznawalna.
Odwrócił się w jej stronę i posłał jej szybkie spojrzenie, w którym zdążył zauważyć jak bardzo zdenerwowana jest. Podał jej małe lusterko, a ona przejrzała się w nim. Z jej oczu spływał czarny tusz, który pokrywał prawie całą część jej twarzy. Rzeczywiście z mokrymi włosami, które proste opadały na jej ramiona i z zamazaną twarzą, nie wyglądała jak ona. Odłożyła z hukiem lusterko na komodę obok.
-Nic mnie nie obchodzi jak wyglądam-odpowiedziała. Chce wiedzieć po co zaprowadziłeś mnie tutaj? Jeśli tylko po to, aby uciec przed Filch’em. To nie trudź się dłużej i wypuść mnie, abym mogła wrócić do swojego dormitorium.
Hermiona mocno gestykulowała rękami, a jej twarz zrobiła się czerwona ze złości. Zauważył również, że przez jej ciało przeszedł dreszcz, a zęby zaszczękały o siebie. Jej spojrzenie w końcu spotkało się z jego, jednak blondyn szybko opuścił wzrok. Wypowiedział zaklęcie i w kominku zapłonął ogień, który ogrzał średniej wielkości pokój. Uśmiechnęła się delikatnie na ten gest, jednak później przybrała poważny wyraz twarzy.
-Wytłumaczysz mi to wszystko?-zapytała ponownie z niecierpliwością.
Blondyn uśmiechnął się, przypominając sobie zawziętość i ciekawość Gryfonki. Zdjął swoją marynarkę, którą powiesił na oparciu krzesła. Podszedł do barku i przez chwilę zastanawiał się nad wyborem trunku, w końcu jego dłoń zatrzymała się na szyjce od Ognistej. Wyciągnął trunek, obejrzał jej etykietę i uśmiechnął się pod nosem. Tego mu było trzeba. Nalał sobie go do szklanki, sięgnął po drugie naczynie, lecz Hermiona stanowczo zaprzeczyła głową.
-Nie piję-odpowiedziała nerwowo, zerkając, co chwilę na niego.
Blondyn wzruszył ramionami, czując satysfakcję z wprowadzenia dziewczyny w stan niepewności. Rozsiadł się na zielonym fotelu i wskazał dłonią taki sam obok. Gryfonka niechętnie zajęła miejsce obok i zaczynając bawić się swoimi palcami. Wyglądając na przytłoczoną tym miejscem. Spojrzała na niego, ale chłopak nadal nie zamierzał się odzywać, a na jego ustach widniał delikatny uśmiech. Uwielbiał ją denerwować, a ta sytuacja była dla niego idealna. Gryfonka wiedziała, że blondyn zacznie się tłumaczyć, lecz zanim to uczyni, będzie chciał się z nią podrażnić. Postanowiła nie dać mu tej satysfakcji. Korzystając z okazji rozejrzała się po pomieszczeniu. Pokój chłopaka był podobny do jej. Na środku pomieszczenia znajdował się mały, drewniany stolik z dołożonymi fotelami, na których właśnie siedzieli. Za nimi wielkie łóżko z baldachimem, które stało pośrodku dwóch stoliczków nocnych. Na jednym z nich świeciła się lampka, która rzucała delikatne światło, a na drugim leżał stos ksiąg. Po lewej stronie stał regał wypełniony książkami oraz wielka szafa. Po prawej natomiast drzwi i biurko, którego blat pokryły pergaminy. Jako prefekci naczelni dostali oddzielne pokoje, które pozwalały im na większą swobodę w nagrodę za dobre stopnie i zachowanie. Gryfonka mimowolnie prychnęła pod nosem, a chłopak popatrzył na nią zaciekawiony. Oglądając z bliska jej profil zauważył, że na jej małym, zadartym nosku były piegi. Jej czekoladowe oczy zerkały we wszystkie strony, usilnie próbując skupić swoją uwagę na innym obiekcie niż on. Gdy w końcu spojrzała wprost w jego oczy, chłopak poczuł się dziwnie. Widział w nich złowrogie iskierki, które nijak nie pasowały do opanowanego i spokojnego wyrazu twarzy.
-Od czego więc mam zacząć?-zapytał rozbawiony.
-Malfoy… jak ty mi działasz na nerwy-warknęła.
-Taka moja rola-odpowiedział, poszerzając swój uśmiech.
-Po co odstawiasz tę szopkę? Nie możesz mnie po prostu stąd wypuścić?
-Tak się składa, że nie za bardzo- odpowiedział i upił łyk trunku.- Filch wpadł w szał, a jeśli zobaczyłby cię na korytarzu, na pewno nie skończyłoby się to dla ciebie dobrze.
-Odkąd to ci zależy na tym, czy mnie przyłapie, czy nie?-zapytała, wykrzywiając twarz w grymasie.
Chłopak speszył się nieznacznie, lecz szybko wyprostował się i spojrzał na nią wrogo.
-Coś jeszcze?-zapytał, a w oczach dziewczyny zauważył iskierki triumfu.
-Nie ma stąd innego wyjścia? Przecież możesz komunikować się za pomocą kominka
-Nie mogę.
-Każdy prefekt może!- krzyknęła.
-Niestety, mój przywilej został mi odebrany w zeszłym tygodniu, gdy twój głupi Wieprzlej rzucił się na mnie z pięściami.
-Po pierwsze to zostałeś słusznie ukarany, a po drugie to ty się na niego rzuciłeś- dodała z wyrzutem.
Blondyn uśmiechnął się na wzmiankę o tym feralnym dniu.
-Należało mu się- odpowiedział bez emocji.
Hermiona spojrzała na niego wrogo i po chwili wstała z fotela. Zaczęła przechadzać się w te i z powrotem, a jej serce biło jak szalone. Cały czas powtarzała sobie w myślach, że gdzieś na pewno znajduje się tutaj dodatkowe wyjście, jednak nie znała zbyt dobrze lochów i bała się, że jej samotna wycieczka skończy się w ślepym zaułku, a ona nie będzie miała pojęcia jak się z niego wydostać. Nagle zatrzymała się, gdy do jej myśli doleciało nurtujące ją pytanie.
-Czemu Filch nie wykrył drzwi, przez które przeszliśmy?-zapytała.
-Przykro mi, ta informacja jest ściśle tajna- rozpoczął, uśmiechając się rozbawiony.-Nie… nawet mi nie przykro. Po prostu nie musisz o wszystkim wiedzieć, Granger.
Dziewczyna założyła ręce na piersi i zmierzyła go wrednym spojrzeniem, jednak chłopak był nieugięty. Westchnęła, wiedząc, że nie wyciągnie od niego więcej.
-Gdzie jest łazienka?
Blondyn zakrztusił się, popijanym trunkiem.
-Że co?
-Łazienka-powtórzyła.- Pomieszczenie, gdzie jest wanna, toaleta…
-Wiem co to jest!
-Nie sądzę-odpowiedziała pod nosem, niestety, zbyt głośno.
Malfoy zerknął na nią, posyłając najgorsze i najwredniejsze spojrzenie, na jakie było go stać. Gryfonka najwidoczniej idealnie wpasowała się w miejsce, w którym się znalazła. Czuł, że bije od niej pewność siebie, lecz dobrze wiedział, że nadal pozostawał w niej strach. Uśmiechnął się nieznacznie. Będzie ciekawie, pomyślał i wstał z fotela. Wciągnął lewą rękę i skierował ją w stronę drzwi.
-Zaraz przygotuję ci ręcznik-odpowiedział.
Hermiona posłała mu triumfalny uśmiech, a on przyjął go ze skruchą. Role się odmieniły, czuł, że ona dopiero zaczyna, a on musi być twardy, aby przejść przez to bez okazywania uczuć. Gryfonka postawiła sobie za punkt, że spróbuje dziś odkryć co kryje ta zimna fasada arystokraty. Co dziwne, chciała go poznać i sprawdzić, kim tak naprawdę jest. Jeden wieczór, który może zmienić wszystko. I zmienił…
Blondyn zaraz powrócił do pokoju, a jego mina była skwaszona jak po zjedzeniu cytryny. Czuł, że podstęp wisi w powietrzu. Mógł wypuścić ją z pokoju, jednak… nie chciał. Szybko potrząsnął głową i nalał sobie do szklanki alkoholu. Jedyna rzecz, która pozwoli mi się uspokoić, wypił zawartość szklanki za jednym razem. A gdy rozejrzał się po pokoju, dostrzegł tylko, zamykające się drzwi od łazienki. Westchnął i opadł na fotel. Sam nie wiedział, czemu zabrał ją tutaj. Zaczął przejmować się tymi dziwnymi emocjami, które ponownie pojawiły się w jego sercu. Rozbiły w nim namioty i urządziły walkę, na to które z nich będzie teraz panowało.
Szatynka chwilę opierała się o drzwi do łazienki. Wsłuchiwała się w odgłosy z pokoju, jednak nie zdołała nic usłyszeć. Przetarła dłonią twarz, a włosy zmierzwiła kilka razy. Przejrzała się w lustrze. Naprawdę wyglądała okropnie. Oczy były podkrążone ze zmęczenia, czerwone od płaczu, jednak nadal iskrzyła się w nich wesoła iskierka. Nic nie mogło jej zgasić. Odkręciła wodę i kiedy poleciała z kranu ciepła, przemyła dokładnie twarz. Ponownie spojrzała w swoje odbicie w lustrze i przetarła twarz ręcznikiem. Rozejrzała się po pomieszczeniu, które wyłożone było biało-czarnymi kafelkami. Na  środku stała wielka wanna w perłowym kolorze. Przy umywalce toaleta, a po prawej stronie drewniana szafka, na której leżał śnieżnobiały ręcznik z wyszytym wężem na jego środku. Dziewczyna przejechała po nim dłonią i zdziwiła się delikatnością materiału. Jej wzrok przykuła biała koszula, która leżała obok. Przy górnej kieszeni wyszyte srebrną nicią, widniały inicjały D.M. Uśmiechnęła się pod nosem. Podeszła do wanny i odkręciła kurek, który nastawiła na ciepłą wodę. Z półki obok wyciągnęła cytrynowy płyn, który wlała do środka. Pomieszczenie wypełnił orzeźwiający cytrusowy zapach. Ponownie zerknęła do szafki i wybrała sole do kąpieli w kolorze bursztynu. Wsypała je szybko i obserwowała jak pod wpływem gorącej wody, zmieniają swoją barwę na przezroczystą. Zdjęła z siebie ubrania i wskoczyła do wody. Wszystkie zmartwienia odpłynęły, a czas zatrzymał się w miejscu. Nie obchodziło ją nic co dzieje się dokoła, jednak gdy ciepło uciekło, a przez jej ciało przeszedł dreszcz zimna, musiała wyjść. Szybko wytarła się ręcznikiem, a na swoje ciało założyła koszulę chłopaka. Przejrzała się w lustrze, wzięła głęboki wdech i wyszła z łazienki. Podeszła do miejsca gdzie zostawiła różdżkę i kilkoma skinieniami osuszyła włosy. Malfoy przyglądał się uważnie, gdy jej chuda dłoń robiła okrążenia, a jej wąskie usta szeptały zaklęcia. Czuł się jak w amoku, patrząc jak panna Granger wraca  do swojego normalnego wyglądu. Nie mógł oderwać od niej spojrzenia. Niby wyglądała tak jak zwykle, jednak on szczególnie zwrócił uwagę na oczy, które żarzyły się przyjaźnie. Nie zauważył w nich nienawiści ani wrogości. Czoło, które zawsze w konfrontacji z nim marszczyła, dziś było gładkie, a policzki oblały się różowym rumieńcem. Wyraźnie się uspokoiła, a jej ciało rozluźniło się, sprawiając wrażenie, jakby czuła się przy chłopaku dobrze i bezpiecznie. Blondyn uśmiechnął się widząc, że ubrała jego koszulę. Musiał przyznać, że w naturalnym wydaniu wyglądała przepięknie. Odstawił szklankę, karcąc się w myślach za rozmyślanie o niej. Zniknął za drzwiami łazienki, zostawiając zdziwioną dziewczynę samą. Hermiona wskoczyła na łóżko i przykryła się jedwabną kołdrą. Poczuła się jak księżniczka, która została uwięziona w wysokiej wieży. Wtuliła się w poduszkę, a do jej nosa dotarł zapach wody kolońskiej chłopaka. Uśmiechnęła się mimowolnie i zamknęła oczy. Zmęczenie wygrało i już po chwili zasnęła.

Myślami powróciła do realnego świata. Jej powieki uchyliły się powolnie, jakby nie chciały być budzone z tak wspaniałego snu. Krajobraz przykryła ciemność nocy, a przez wiejący wiatr, fale stały się większe i z coraz większą siłą uderzały o brzeg. Podniosła się szybko z murku i ruszyła dalej plażą. Jej myśli nadal krążyły wokół blondyna i tej nocy, która zmieniła ich relacje. Wyobrażała sobie jak wychodzi z łazienki, jak przeklina na nią, że zajęła mu łóżko, a później łagodnieje. Siada na brzegu i spogląda na jej spokojną twarz, która pogrążona była w słodkim śnie. Później kładzie się koło niej, przytulając ją z całej siły. Pozbywając się wszystkich wątpliwości. Dając jej uczucie bezpieczeństwa. Uśmiechnęła się smutnie, przypominając sobie jak często później zdarzały się podobne noce. Gdy ona nie mogła spać, a on potrzebował rozmowy. Mówili sobie o wszystkim, zapominając o barierach, które kiedyś ich blokowały. Sama nie wiedziała, kiedy ten chłopak stał się dla niej tak ważny.  Ponownie wytarła łzy, które pojawiły się w jej oczach. Podeszła do zamkniętego kramu i przyjrzała się mugolskim gazetom. Wspomnienia ponownie wróciły, a ona niechętnie powróciła pamięcią do Wielkiej Sali, w której to wszystko się skończyło.

Poranek był zimny. Zapowiadał na dziś paskudną pogodę, którą uczniowie obserwowali na zaczarowanym suficie w Wielkiej Sali. Na niebie kłębiły się burzowe chmury, które przesuwały się mozolnie, gdy chłodne powiewy mocnego wiatru, uderzały w ich żagle. Płynęły po niebie, niczym po wzburzonym morzu, które podczas burzy szalało bez pohamowań. Pomieszczenie Wielkiej Sali wypełniało mnóstwo uczniów, którzy kłębili się w niej jak mrówki w mrowisku. Większość zasiadła już do stołów, a niektórzy chodzili, szukając swoich przyjaciół. Szatynka wstała dość wcześnie- jak miała to w zwyczaju- i na śniadanie przyszła, jako pierwsza. Nie lubiła przepychać się przez tłumy, które na ostatnią chwilę schodziły do jadali, aby nakarmić swoje burczące brzuchy przed pierwszą lekcją. Hermiona dawno skończyła jeść swoje kanapki i teraz popijała tylko pomarańczowy sok. W drugiej ręce ściskała opasłe tomisko jednej z książek, którą wczoraj wypożyczyła z biblioteki. Wszystko wydawało się tak jak zwykle. Przy niej siedzieli jej przyjaciele. Ginny wesoło gawędziła z innymi dziewczynami, Harry wpatrywał się w nią ukradkiem, jednak, co po chwilę spuszczał wzrok i potakiwał głową, udając, że słucha wywodu ciągniętego przez Rudzielca. Później, gdy po Sali rozniósł się cichy pomruk dziewczęcych wzdychań, wszedł on. Gryfonka niechętnie oderwała oczy od książki, jednak również i ona oglądała przybycie blondyna. Jak zawsze perfekcyjny…. Draco rozejrzał się po Sali, dostrzegł ją i uśmiechnął się ironicznie. Ich codzienne przekomarzanie się. Hermiona podniosła jedną brew do góry i założyła za ucho pasmo włosów. Wiedziała, że bardzo lubił, gdy to robiła. Chłopak zajął miejsce naprzeciwko jej, tak, aby mieć ją cały czas na oku. Miejsce wokoło niego od razu zrobił się puste, aby za chwilę mogła zająć je reszta jego paczki. Gryfonka opuściła wzrok ponownie na tekst książki, gdy usłyszał słowa Ron’a.
-Panoszy się tu jakby był królem- warknął.-Jest zwykłym śmieciem.
Nie skomentowała uwagi przyjaciela, chociaż każda jej cząstka rwała się do nawrzucania chłopakowi. Nauczyła się panować na emocjami, ukrywać je. Jej rozmyślania przerwały nagłe okrzyki entuzjazmu. Przez dziurę w suficie wleciały sowy, które w swoich szponach trzymały mnóstwo paczek z przesyłkami dla uczniów. Jedna z nich- mała, brązowa płomykówka- zatrzymała się przed Hermioną i wyciągnęła nóżkę, do której przywiązaną miała gazetę. Granger szybko rozwiązała sznurek i zapłaciła sowie. Odwinęła gazetę i przyjrzała się pierwszej stronie. Jej oczy poszerzyły się do wielkości galeonów, a jej serce zaczęło bić coraz szybciej. Podniosła wzrok na blondyna, który przyglądał się jej podejrzliwie. Przełknęła ślinę, która stanęła w jej gardle i spojrzała jeszcze raz na zdjęcie na środku pierwszej strony. Widniała tam ona i Draco. Szli, trzymając się za ręce. Na ustach widniały szczere uśmiechy. Policzki mieli zaróżowione od panującego zimna.
-Jak to możliwe?-myślała na głos.
Byli pewni, że ich wczorajsza wycieczka do wioski, nie zostanie wykryta przez żadnego nauczyciela, ale nawet nie przyszło im na myśl, by ukrywać się przed dziennikarzami. Spojrzała na nagłówek nad zdjęciem. Jej policzki przybrały krwisty kolor, a w jej środku zaczęła buzować złość.
„Najpierw Krum, później Potter…przyszła pora na Malfoya. Kolejne ‘miłosne’ podboje Hermiony Granger”
Cisnęła z całej siły gazetą na stół. Puchar z sokiem, rozlał się na artykuł mocząc dalszy tekst artykułu. Szatynka dziękowała za to w myślach, ciesząc się, że to powstrzymało ją od dalszej lektury.
-Mionka?-Ron spojrzał na nią ze zmartwieniem, a jego dłoń delikatnie dotknęła jej policzka.- Coś się stało?
-Nic- oderwała się od niego, jak oparzona.
Szybko zabrała ze stołu gazetę, żeby schować ją do torebki, jednak nie zdążyła. Silna dłoń Rudzielca wyrwała ją z jej uchwytu.
-Znowu piszą coś o Harrym?-zapytał.- Wiesz, że popiszą chwilę i się im znudzi.
Przyłożył papier do twarzy i spojrzał na artykuł. Jego twarz przybrała kolor pomidora, a ręce ścisnęły mocniej gazetę, powodując, że rozerwała się w kilku miejscach. Opuścił głowę, jednak po chwili spojrzał prosto w jej oczy z wyrzutem.
-Czemu?-zapytał cicho.
Hermiona poczuła, że coś w niej pęka. Nie może wydobyć z siebie żadnego słowa, a nawet, jeśli by mogła, nie wiedziałaby, co ma powiedzieć. Wszystko się posypało. Tak bardzo się bała, że ten dzień nadejdzie i w końcu nadszedł.
-Dlaczego?!
Cała sala zamilkła, a ciekawskie spojrzenia każdego ze zgromadzonych, świdrowały dwójkę przyjaciół. Hermiona poczuła, że w jej oczach wzbierają się łzy. Podniosła się szybko z miejsca i uciekła. Nie chciała pokazać swojej słabości, nie chciała, by ktokolwiek widział ją tak bezbronną. Zdecydowana panna Granger zniknęła i teraz zastąpiła ją mała dziewczyna, która nie ma pojęcia, co dalej zrobić. Zatrzymała się na dziedzińcu i swoimi ramionami oplotła jeden z filarów. Przytuliła się do zimnego kamienia, a jej ciało trzęsło się, gdy próbowała w napływie paniki, wciągnąć powietrze. Z jej oczu w końcu poleciały słone łzy. Usłyszała szelest i obejrzała się za siebie. Przed nią stał Ron. W ręce nadal trzymał gazetę, która ukazywała to, czego już od dawna się spodziewał. Ostrzegał ją, przypominał, kim Malfoy tak naprawdę jest, a ona… nie słuchała go. Patrzyła na niego jak w obrazek, zupełnie zapominając o całym świecie, jak i również o nim.
-Odpowiesz mi w końcu?
-Nie wiem!-krzyknęła, a kolejna fala smutku wypełniła ją od środka.- Nie wiem, dlaczego! Nie wiem…
-Starałem się…myślałem, że to zauważysz. Że…, że w końcu wybierzesz dobrze. Hermiona to, to nie jest chłopak dla ciebie. Zrozum to w końcu! Jak sobie wyobrażasz nim przyszłość? Nie da ci spokojnego życia. Zapewni ci tylko cierpienie! A ja?
Podszedł do niej i starł łzy z jej policzków.
-Dam ci dom, rodzinę, najwspanialsze życie… tylko proszę…
-Odejdź od niej Weasley- warknął Draco.
Gdy tylko usłyszała jego głos, odwróciła się w jego stronę. Zauważyła smutek w jego oczach, gdy zauważył jej łzy. Czuła, że chce do niej podejść, przytulić ją, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze…, ale nie mógł. Przeniósł swój wzrok na Rudzielca.
-Przestań mieszać jej w głowie. To był jej wybór. Wybrała mnie, nie ciebie.
Ron zaczerwienił się bardziej, a swoje dłonie zwinął w pięści.
-Odszczekaj to fretko, inaczej pożałujesz!
-Ron… proszę- wychlipała.
Obydwoje spojrzeli na nią ze zdziwieniem. Jej czerwone oczy, mierzyły obydwóch spokojnym spojrzeniem, które rozpalało w nich nadzieję.
Podeszła do nich bliżej. Złapała obydwóch za rękę i ścisnęła mocno. Nie wiedziała, co ma dalej zrobić. Obydwoje oczekiwali od niej odpowiedzi. Natychmiastowej odpowiedzi. Wiedziała, że to jest ten moment, aby zadecydować. Od dawna już spodziewała się go, jednak chciała go odwlekać w nieskończoność. Los jej na to nie pozwolił. Postawił przed nią przeszkodę i teraz musi przez nią przebrnąć.
-Ze mną będzie ci dobrze Hermiona… Nie będziesz cierpieć. Założymy cudowną rodzinę. Będziemy mieć dwójkę dzieci, a co wieczór będziemy siedzieć przy kominku. Ty będziesz czytała im książkę, a ja będę spoglądać tylko i wyłącznie na ciebie.
Gryfonka uśmiechnęła się do Ronalda. W jej głowie pojawił się przepiękny obraz wspólnych chwil razem. Chciała, aby było tak naprawdę. Chciała zapomnieć o przeszłości i wspólnie przeżyć z nim przyszłość.
Spojrzała w błękitne oczy blondyna. Widziała w nich smutek oraz czuła jak jego optymizm opadł. Czuła, że nie wie, co powiedzieć. Nigdy nie był dobry w przekazywaniu swoich uczuć, lecz miał instynkt, który zawsze wiedział, gdy było jej źle. Złapał jej twarz w dwie ręce i spojrzał ostatni raz w jej piękne, czekoladowe oczy, z których nadal spływały łzy.
-Chcę twojego szczęścia-powiedział.- Dlatego odejdę w cień.
Na jej ustach złożył jeden, ostatni, delikatny pocałunek i zniknął. Spoglądała za nim przez dłuższy czas, lecz nie zrobiła nawet jednego krok. Jej umysł szalał. A gdy poczuła dłonie Ron’a na swojej tali oraz ciepło jego ciała za sobą, przestała myśleć. Blondyn zniknął z jej życia, za jej zezwoleniem. To był ich wspólny wybór. Teraz czekała na nią już wspaniała przyszłość…

Nie potrzebowała słów, potrzebowała czynów. Szkoda, że dopiero teraz zdała sobie sprawę ze swojej pomyłki. Szybko odpędziła od siebie te myśli. Poczuła jak kolec w jej sercu wbija się coraz mocniej, a z jej wnętrza rozlewa się krew i tęsknota za nim. Za każdą chwilą, którą z nim spędziła. Za wszystkim. Po prostu za nim. Jej głupie zachowanie, sprawiły jej i jemu niepotrzebny ból. Głupia, głupia, głupia-narzekała na siebie, kręcąc głową. Każdego dnia musi walczyć z tym okropnym uczuciem, które rozdziera ją od środka. To jej i tylko jej wina. Gdyby nie to… wszystko potoczyłoby się inaczej. Nikt by nie cierpiał. Ponownie wytarła łzy. Za dużo płaczesz, głupia-pomyślała.-Za dużo…
To nie wróci. To nigdy nie wróci. A dlaczego? Przecież mogłaby pobiec do niego, w każdej chwili. Rzucić się w ramiona, przepraszać, błagać. Jednak… to nie wróci. Na potwierdzenie swoich myśli, poszperała w torebce wyciągając ponownie książkę. Jednak nie chodziło jej o czytanie. Otwarła ją na ostatniej stronie, do której dołączony był malutki wycinek z gazety. Przyjrzała się dokładnie ruchomej fotografii, która przedstawiała trójkę ludzi. Wysoką brunetkę o mocnym makijażu oraz skąpym ubiorze, przy niej stał wysportowany mężczyzna z ulizanymi blond włosami. Normalny czytelnik zauważyłby tylko jego uśmiech, który wydawałby się mu być prawdziwy i szczery, tak naprawdę był sztuczny. Co zdradziło tego arystokratę? Małe i smutne płomyki w jego oczach, które sprawiają wrażenie, że jest daleko od miejsca, w którym się znajduje. Jego chuda dłoń, trzymała za ramię chłopca o takich samych blond włosach. Malec miał w ręku misia, którego trzymał mocno, jakby bojąc się, że ktoś mu go zabierze. Hermiona nie zauważyła, jak z jej policzka spadła łza, a jej kropla uderzyła w zdjęcie, mocząc nagłówek. Jego gruba czcionka od razu przykuwała uwagę, a sens słów ponownie sprawił, że świat szatynki powoli zaczął rozpadał się na kawałki.  

„Państwo Malfoyowie wraz ze swoim synkiem, spędzają wolny czas w mugolskim parku rozrywki”.

  • jestem, żyję i cały czas dla Was piszę :D Druga część jak obiecałam, tak pojawiła się w tym tygodniu. Mam nadzieję, że miniaturka się wam spodobała, jeśli do głowy przyjdzie mi jeszcze jakiś pomysł na historię to z chęcią ją napiszę, ale jak na razie wracamy do głównej historii. Zaczęłam pisać już rozdział dziesiąty, więc myślę, że dodam go dość szybko, ale kto wie jak potoczą się sprawy. Dziękuję za komentarze i wsparcie :* 

36 komentarzy:

  1. Pierwsza! :D
    NIENAWIDZE CIE... jak mogłaś? Jak.. jak ci nie wstyd?!
    Oczywiście miniatura cudowna - podobnie jak wszystko spod twojego pióra. Zakochałam się w niej.
    Oby więcej takiej gry na uczuciach :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak wiem, że mnie kochasz <3
      Dziękuję bardzo za komentarz :)

      Usuń
  2. Piękna miniaturka, ale pasuje do niej ten koniec... Czekam na kolejna notkę i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Popłakałam się jak dziecko, wybacz, nawet nie jestem w stanie skleić porządnego zdania i przekazać to co czuję, powiem tylko, że ta miniaturka jest chyba najlepszą jaką w życiu w ogóle czytałam, cieszę się, że nie jest tak banalnie słodka, jest taka inna, taka piękna, ale taka smutna. Rozemocjonowana i pełna podziwu muszę Ci pogratulować stworzenia czegoś na miarę arcydzieła, proszę Cię trzymaj poziom, a w przyszłości będę miała przyjemność czytać Twoje książki!
    Dramione-sila-przeznaczenia.blogspot.com
    Vanillia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej. Dziękuję :* Bardzo się cieszę, że Ci się spodobało. Oczywiście, gdy tylko znajdę chwilę wolnego czasu to wpadnę do Ciebie :)

      Usuń
  4. Ryczę! Przepiękna miniaturka, brak mi słów!
    Cudo, cudo, cudo! Jest świetna, łzy z każdym następnym zdaniem napływały mi do oczu.
    Życzę dużo weny, bo już nie mogę doczekać się rozdziału dziesiątego :)

    Pozdrawiam Luthien. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bosszzz jakie to piękne *.*
    Już sobie wyobrażam Mionę w koszuli Draco :D
    Miniaturka przepiękna! :)

    Zapraszam na swojego bloga dramioone.blogospot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. OŁ :o
    TO SIĘ POROBIŁO :)
    Cudowna !
    Layls

    OdpowiedzUsuń
  7. Wbiłaś mi nóż w serce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudo, po prostu cudo <3
    Pozdrawiam,
    Cassie :)
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    Taa, przecież to niemożliwe, żebym JA napisała tak krótki komentarz, to nie w moim stylu.
    Miniaturka smutna, ale przepiękna, posiada te wszystkie tkliwe rzeczy, które ma miniaturka z niezbyt szczęśliwym zakończeniem, więc... Nic dodać, niczym ująć ;)
    Szkoda mi tylko ich oboje, no bo czemu Hermiona nie wybrała blondyna? (do Rona nic nie mam, ale uwielbiam czytać historie z wątkiem o zakazanej miłości) Pff... Jestem dziewczyną, a jej nie rozumiem... No cóż, czekam na rozdział 10. i życzę dużo weny (tak przy okazji)
    Pozdrawiam,
    Cassie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ślicznie budujesz emocje bohaterów!

    I wcale nie piszę idealnych opowiadań! Czytając Twój tekst od razu wiedziałam, że się czegoś nauczę.

    Bardzo mi się podobało, jednak wolę dłuższe opowiadania niż miniaturki ^^

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Nawet nie wiesz jak ważny jest dla mnie Twój komentarz.

      Usuń
  10. Smutna miniaturka :( Dlaczego ona to zrobiła? :( Biedny Draco :( Ale i tak miniaturka była świetna :)

    Maggie Z.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ty wiesz, Onnawen, że piszesz baaaardzo dobrze. Tak, masz duże możliwości. Jednak ja przepraszam, jak się czepiam... ale DLACZEGO W PRAWIE KAŻDYM DRAMIONE JEST TEN WĄTEK Z KOSZULĄ? To już zaczyna nie tylko być nieoryginalne, ale denerwujące. Przepraszam. Ale to już wszystko co mam do zarzucenia.
    Może jedynie to, że .... nie ma Happy Endu dla naszej Mionki. Ale dobrze, z tym mogę się pogodzić, bo przecież oprócz tego piszesz jeszcze opowiadanie.

    Miniaturka bardzo pięknie napisana. Dobre, uczuciowe opisy. Udała ci się. Choć trochę nie rozumiem, dlaczego Malfoy w końcu ją przemycił do pokoju i dlaczego ta jedna noc nagle wszystko zmieniła. Ale dobrze....

    :D Pozdrawiam, ściskam i życzę weny!
    na-skraju-wolnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie nie zwróciłam uwagi jakoś ta tą koszulę. Po prostu samo przyszło to głowy i nawet nie skupiałam się na tym, że ktoś już coś takiego wymyślił.
      Dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  12. Jest mi źle i to bardzo. Jak ona mogła wybrać Rona? Zniszczyła życie sobie, jemu, Draconowi, a mnie serce. No ale cóż, jak powszechnie wiadomo nie zawsze wszystko kończy się happy endem... Miniaturka sama w sobie świetna, nawet jeśli po przeczytaniu jej jest mi smutno.
    http://dramione-demons-of-the-past.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej :) zapraszam na mojego drugiego, świeżego bloga → tomione-cofnac-czas.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Znowu ja :D tym razem rozdział 13 :))
    http://draco-and-diana.blogspot.com/2014/10/13-dziedziczka-za.html?

    OdpowiedzUsuń
  15. Klepię miejsce. Jak tylko znadję w sobie słowa na opisanie tej miniaturki, napiszę taki komentarz, że Ci kopara opadbia <3
    ~ Potterhead.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się doczekać nie mogę :*

      Usuń
    2. Ave!
      Zabijesz mnie, albowiem nie dość, że cholernie się spóźniłam, to jeszcze zamiast kopary, opadną Ci ręce i zaleje krew. Ten komentarz będzie bardziej głupi i chaotyczny niż moja siostra i moja klasa razem wzięci - uwierz, ogłupienie gwarantowane.
      PS: Nie biorę na siebie odpowiedzialności za to, że zgłupiejesz i umrzesz, zalana krwią z nosa.

      Tak więc tak - miniaturka cudowna, wspniała i tak niesamowicie zaskakująca oraz... TY CHCESZ, ŻEBYM DOSTAŁA ZAWAŁU?! Święci pańscy, winnaś mi miejsce na cmentarzu, bo umarłam na palpitacje serca w wieku lat czternastu i pół. Po prostu... No cholera, no! Ta końcówka mnie zniszczyła, zabiła i zadźgała ząbkowanym, ostrym nożem do warzyw (japońskim!) i mam dziwne wrażenie, że nie masz zamiaru przestać nas zaskakiwać. Draco... Aż mi się łezka w oku zakręciła :') To takie wzruszające i... Nie mam słów.

      Za to Ronald Weasley... *wyjmuje z pleców nóż wbity tam przez końcówkę* Zadźgam pajaca. Ale Hermi też nie lepsza! JAK MOGŁAŚ MI COŚ TAKIEGO ZROBIĆ?! Jak ONA mogła wybrać Wieprzleja. Tak sobie jednak myślę, iż taki był cel tej miniaturki - pokazać nieszczęście Hermi po związaniu się z Ronem. Dobrze jej tak - nawarzyłeś kremowego piwa, to je wypij -_-

      Do tej pory uważałam się za mądrą osobę, ale po trzykrotnym przeczytaniu mej wypowiedzi, zaczęłam wątpić w to, czy w ogóle posiadam mózg :D
      Pozdrawiam
      ~ Potterhead.

      Usuń
    3. Ojejku. Dziękuję bardzo za komentarz :* I wcale nie jest głupi! Komentarze, które idą prosto od środka są najlepsze. A ten taki właśnie jest. Wiem... wiem. Zniszczyłam Wam wszystkim życie, jednak miało to swój sens. Nie zawsze wybiera się właściwie. Jeszcze raz dziękuję bardzo <3

      Usuń
  16. Świetna miniaturka (chociaż bardzo smutna) i całe opowiadanie *.* kiedy następny rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O. Boże. To. Było. Takie. Smutne!
    Idę sobie popłakać gdzieś w kąt ;_;
    Wstydż się! To było takie dobre, a takie smutne...
    http://heaven-knows-niebiosa-wiedza.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. http://draco-and-diana.blogspot.com/2014/10/14-ujawniony-sekret.html?
    Nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepraszam, ze piszę tutaj, ale to chyba najlepsze miejsce.
    Chciałabyś pokazać swój blog i znaleźć nowych czytelników? Zapraszam na Akcję #RóżoweCiasteczka
    Akcja ma promować aktywne czytelnictwo wśród polskiej grupy internetowych autorów, co obejmuje treściwe komentowanie opowiadań. Skupia ona autorów, którzy chcąc otrzymać komentarz mają samemu skomentować, dając dobry przykład formułowania oraz odbierania krytyki.
    Wspólnie szerzymy motywację, wenę i samozaparcie oraz dobre nawyki czytelnicze. Staramy się też wzajemnie czegoś nauczyć.
    Więcej informacji na: http://rozowe-ciasteczka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Jejku ostatnio miałam pewne problemy z komputerem. Dopiero dzisiaj weszłam w internet i od razu sprawdziłam twój blog a tu tyle mnie ominęło, miniaturka cudowna *.* Teraz zabieram się za czytanie dziesiątego rozdziału a tymczasem zapraszam do mnie :) http://alex2708.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń